.
To jest w wieku XIX zjawisko całkiem nowe: artysta-intelektualista, który na dobitek staje sig rewolucjonistą.Tpwstâj'e"mit?rtysty-bunto wnika, mit, który odciska się z niesłychaną siłą w społecznej wyobraźni i dzieje dawnej n/tuki każe widzieć przez pryzmat losów twórcy romantycznego. Egzaltowane ladies piszą romansowe biografie Salvatora Rosy, w których prawem k-.iduka robią z niego ludowego spiskowca, Rembrandt po dziś dzień wygląda w oczach wielu jak prekursor Vangoghowskiej ?pasji życia", a Caravaggio liywa opisywany niczym drugi Courbet. Rzewne to są pomysły, szkoda, że nieprawdziwe. Poza tym krótkim, stuletnim okresem między końcem wojen napoleońskich a końcem pierwszej wojny s wiato wej, plastyk na ogół rewolucjonistą nie bywał. (Pod słowem ?rewolucjonista" rozumiem tu człowieka, który świadomie dąży do zburzenia zastanego porządku w jakiejś dziedzinie życia społecznego, także kulturalnego, albo się temu porządkowi w imię odmiennych wartości przeciwstawia, wskutek czego wchodzi w konflikt z możnymi tego świata. Rewolucjonista w tym bardzo szerokim znaczeniu jest przeciwieństwem konformisty.) Rewolucjonistami bywali zawsze, niejako z powołania, myśliciele - teologowie, filozofowie, pisarze - ludzie, wyrażający w formie pojęciowej określone poglądy swoje czy grupowe, poglądy niebezpieczne dla możnych choćby dlatego, że słowo - słowo sprzeciwu - potrafi szerzyć się, jak ogień w suchych trawach. | |
|